Myourlife.pl – portal z artykułami, informacjami, wiadomościami
Lifestyle

Zagraniczne słodycze – marzenie wielu Polaków w czasach PRL-u

Największa sieć sklepów z zagranicznymi słodyczami ( i nie tylko ) to oczywiście PEWEX czyli Przedsiębiorstwo Eksportu Wewnętrznego.

Była to sieć sklepów i kiosków walutowych w PRL, która powstała w latach siedemdziesiątych minionego wieku,  w wyniku przekształcenia sklepów dewizowych banku PeKaO. Za waluty wymienialne można było w nich kupić towary w innych sklepach niedostępne lub trudno dostępne. Dotyczyło to zarówno towarów krajowych jak i zagranicznych . To był powód, dla którego marka PEWEX była w tych czasach synonimem luksusu.

Właśnie w tych sklepach można było kupić również zagraniczne słodycze: gumę balonową z DONALDEM, orzeszki ziemne, czekoladę, kakao, chałwę…. Ileż wspomnień wiąże się z tą gumą. Każde opakowanie zawierało jedną historyjkę obrazkową , związaną z kaczorem Donaldem. Wszystkie dzieci chciały mieć tych historyjek jak najwięcej.

Największym mankamentem tych sklepów było to, że trzeba było mieć dewizy lub bony PKO. Inaczej się nie dało.

Innym miejscem, w którym również można było kupić „luksusowe” słodycze (również zagraniczne) były KONSUMY, czyli sklepy dla „wierchuszki” PRL. Oczywiście,  przeciętny „obywatel”, nie miał do nich wstępu.

Jeszcze inna sieć sklepów, to BALTONA. W jej ofercie można było znaleźć wszystko – zarówno artykuły przemysłowe jak i spożywcze.  Wśród tych ostatnich znajdowały się również słodycze. Były pięknie pakowane. Batoniki, czekolady czy gumy nie przypominały tych czekoladopodobnych wyrobów,  które leżały na półkach polskich sklepów (i przez pewien czas można je było kupić „na kartki”). Do BALTONY też nie wszyscy mieli wstęp. Była to sieć sklepów przeznaczona głównie dla ludzi powracających z placówek zagranicznych lub z pracy „ legalnej” lub nie. Nikt o to nie pytał.

Hitem mogły być również słodycze niemieckie. Mile widziane były czekolady, batoniki i żelki. Ale nie chodziło chyba tylko o czekoladę… Był to także zapach Zachodu. Słodyczami , np. miśkami, delektowała się cała rodzina przez wiele dni. Wydawało się, że jest się trochę bliżej tego, nie dla wszystkich  „dostępnego”, świata. Właśnie te żelowe, kolorowe miśki stały się symbolem zachodnich słodyczy tamtego okresu. Zupełnie tak samo, jak gumy Donald, kojarzyły się ze słodyczami USA. Teraz przeróżne żelki można kupić w każdym większym sklepie, ale to już nie ma takiego „uroku”. Można się bez nich obyć… Kupuje się je głównie dla dzieci i nie muszą to być tylko miśki.

Dzieci dostawały słodycze przeważnie na Święta. Rodzice więc czasem kupowali te „luksusy” w sklepach za dewizy. W dorosłych ludziach pozostaje coś z dziecka. Też lubią (i zawsze lubili) rzeczy dobre i ładne.

katarzynki slodycze prl

W porównaniu z tym, co oferowały polskie sklepy – to był zupełnie inny świat. W „zagraniczne” słodycze można było się również zaopatrywać na bazarach. Tutaj obowiązywały ceny w złotówkach, ale za to jakie…

Kiedy udało się otrzymać paszport i wyjechać z Polski, można było przywieźć wytęsknione słodycze samemu. Jeżeli się udało, to oprócz tego, co „oficjalnie” znajdowało się w bagażu podróżnego, przywoziło się jeszcze więcej. Przecież w kraju czekali na to bliscy, ale również można było coś sprzedać.

Zazdrość wzbudzali też ci, co mieli krewnych lub znajomych na zachodzie. To od nich dostawali paczki, w których (poza wszystkim innym) były wytęsknione czekolady z orzechami laskowymi i gumy z Donaldem.

Powiązane wpisy

Loftowe zabudowy ze szkła – styl i funkcjonalność

admin

Czy warto kupić perfumy niszowe na prezent?

admin

Wirtualny znicz – co to takiego?

admin